Kiedy znalazłam się pod szkołą głośno westchnęłam i skierowałam się do sali 213 na lekcję angielskiego. Nienawidziłam tego przedmiotu.
Weszłam do klasy i wszystkie oczy zostały skierowane na moją osobę.
- Tak tak, wiem. Jestem nieodpowiedzialną gówniarą, która myśli tylko o swoich wygodach. Bla bla bla. Jestem znudzona pańskim gadaniem. Wie pan, że mam to gdzieś, więc się nie wysilaj Adam.- chciałam iść do ławki, kiedy usłyszałam nieznajomy głos.
- Obawiam się panno Fray, iż ze mną nie będzie tak łatwo.- powiedział.
Odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Nowy nauczyciel?- zapytałam, na co on twierdząco pokiwał głową- Obawiam się, że zwiejesz tak szybko jak Adam- powiedziałam ze śmiechem.
Powolnym krokiem, kręcąc tyłkiem doszłam do ławki by wygodnie się na niej 'rozłożyć'. Już po chwili siedziałam z nogami na ławce i odpaliłam papierosa. Wtedy na lekcję, przyszedł mój przyjaciel Zayn. Nowego nauczyciela kompletnie 'olał'. Podszedł do naszej ławki i podobnie jak ja zarzucił nogi na ławkę i zapalił papierosa. Byliśmy zgranymi przyjaciółmi. Zaczęliśmy rozmawiać, kiedy po sali rozniósł się głos.
- Moja droga młodzieży! Czy ja wam przeszkadzam?- zapytał, aby nas uciszyć. Wszyscy skulili się w ławkach tylko ja i Zayn nadal byliśmy w tych samych pozycjach.
- Mi w sumie pan przeszkadza więc... Zayn zrywamy się?- zapytałam na co on pokiwał głową i wyszliśmy mimo protestów i gróźb nowego nauczyciela.
~***~
Przez następne tygodnie nie chodziłam na lekcje angielskiego. Nowy nauczyciel przypadł mi do gustu. Był całkiem ładny. Podobał mi się. Jestem osobą, która szybko się zakochuję. Przy nim czułam motylki w brzuchu, a iskierki w moich oczach było widać na kilometr.
Tym bardziej, że zostałam zupełnie sama. Zayn'a wyrzucili. Szkoda mi go było, ale był już pełnoletni, więc się przeprowadził i tyle się widzieliśmy. Nie byliśmy jakimiś wielkimi przyjaciółmi. Po prostu prowadziliśmy podobny tryb życia i to nas połączyło.
Dzisiaj miałam iść na angielski. Nie było mnie tam cztery tygodnie. Powolnym krokiem, jak zawsze, szłam w stronę klasy 213 gdzie odbywały się lekcję z panem Tomlinson'em. Byłam 20 minut przed czasem, aby tym razem się nie spóźnić.
Otworzyłam drzwi do klasy, lecz widok nauczyciela całującego się z Amy* był dla mnie zaskoczeniem.
Odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- Lily, to nie tak...- powiedział, lecz ja mu szybko przerwałam.
- Proszę pana, nie takie rzeczy się ukrywało! Kiedyś nakryłam Amy jak razem z panem Adam'em uprawiał...- nie dane mi było skończyć, ponieważ Louis zapytał dziewczyny:
- To prawda?
- Ja... Tak Louis to prawda- powiedziała.
- Od dzisiaj dla ciebie Pan Tomlinson- powiedział- najlepiej będzie jak teraz wyjdziesz. Powiem dyrektorowi, że się źle poczułaś.
- Dobrze...- zgodziła się lekko potakując głową.
Wtedy w klasie zostaliśmy sami. Ja i Louis. Pewnie powiecie, że nie mam szacunku, ale błagam. On jest ode mnie tylko o jakieś 4-5 lat starszy.
- Louis musisz się z tym pogodzić. 3/4 lasek w tej szkole takie są. Będą Ci chciały wskoczyć do łóżka, żebyś postawił im dobre oceny. No chyba, że są jak Amy i lubią to robić na stole- mówiłam, a on się cicho śmiał.
- Lily...- nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Spokojnie, nic nikomu nie powiem, ale obawiam się, że ta laska może powiedzieć.
- I co ja wtedy zrobię?- zapytał.
- Powiem im, że to ona się na Ciebie rzuciła- oznajmiłam.
- Jesteś w stanie mnie kryć?- podpytywał mnie.
- Lou... Ja dla osoby, którą kocham jestem w stanie zrobić wszystko...- powiedziałam, ale dopiero potem uświadomiłam sobie co powiedziałam.
Otworzyłam drzwi do klasy, lecz widok nauczyciela całującego się z Amy* był dla mnie zaskoczeniem.
Odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- Lily, to nie tak...- powiedział, lecz ja mu szybko przerwałam.
- Proszę pana, nie takie rzeczy się ukrywało! Kiedyś nakryłam Amy jak razem z panem Adam'em uprawiał...- nie dane mi było skończyć, ponieważ Louis zapytał dziewczyny:
- To prawda?
- Ja... Tak Louis to prawda- powiedziała.
- Od dzisiaj dla ciebie Pan Tomlinson- powiedział- najlepiej będzie jak teraz wyjdziesz. Powiem dyrektorowi, że się źle poczułaś.
- Dobrze...- zgodziła się lekko potakując głową.
Wtedy w klasie zostaliśmy sami. Ja i Louis. Pewnie powiecie, że nie mam szacunku, ale błagam. On jest ode mnie tylko o jakieś 4-5 lat starszy.
- Louis musisz się z tym pogodzić. 3/4 lasek w tej szkole takie są. Będą Ci chciały wskoczyć do łóżka, żebyś postawił im dobre oceny. No chyba, że są jak Amy i lubią to robić na stole- mówiłam, a on się cicho śmiał.
- Lily...- nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Spokojnie, nic nikomu nie powiem, ale obawiam się, że ta laska może powiedzieć.
- I co ja wtedy zrobię?- zapytał.
- Powiem im, że to ona się na Ciebie rzuciła- oznajmiłam.
- Jesteś w stanie mnie kryć?- podpytywał mnie.
- Lou... Ja dla osoby, którą kocham jestem w stanie zrobić wszystko...- powiedziałam, ale dopiero potem uświadomiłam sobie co powiedziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz